Zmień zakończenie utworu „Żony modnej”, udowadniając przy tym, że dobrze znasz treść lektury. Napisz opowiadanie twórcze.

<< Żona modna – opracowanie

Ożeniłem się zaledwie kilka miesięcy temu. Swoją przyszłą żonę poznałem w Warszawie, gdzie zjawiłem się zupełnie przypadkiem. Kobieta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Była oszałamiająco piękna, choć – przyznaję – onieśmielała mnie swoją otwartością, potokiem słów i postawą. Dowiedziałem się, że jest przy tym niezwykle bogata, a jej wioski dziedziczne graniczyły z moją posiadłością. Nie myśląc nad tym zbyt długo, oświadczyłem się – kalkulacja wszak była prosta: miałem stać się potentatem majątkowym.

Najpierw zszokowała mnie informacja o konieczności spisania intercyzy i o wymaganiach mojej narzeczonej. Przełknąłem to jednak, licząc dni do naszego wyjazdu na wieś. Niestety zaczęły się piętrzyć przed nami problemy: a to moja Filis źle się czuła, a to nie odpowiadał jej powóz, którym mieliśmy jechać. Gdy w końcu wyruszyliśmy, moja szanowna małżonka zaczęła wszystko krytykować – począwszy od stangreta, kucharza, płotu, na ogrodzie kończąc. Okazała się bardzo kapryśna a przy tym niemiła wobec służby. Wszystkie złe cechy nagromadziły się w jednej kobiecie – w mojej żonie. Rozpoczęła swoje rządy i w bardzo krótkim czasie przestałem poznawać swój dom i… swój portfel. Zasoby topniały w zastraszającym tempie. Najgorsze było jednak to, że między nami zniknął nawet cień nici porozumienia. Rozpaczałem, gryzłem paznokcie, płakałem po kątach, ale cóż robić? Nawarzyło się piwa, trzeba je wypić.

– Trzeba zmienić to i tamto, i jeszcze to! – słyszałem każdego dnia.

– Jak sobie życzysz, moje serce – odpowiadałem, choć nie lubiła tego pretensjonalnego określenia.

I wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego! Do naszego domu na zaproszenie mej żony przybyli najznamienitsi goście. Zorganizowała bal! I to jaki! Wszędzie najdroższe francuskie rogaliki, szampan z Hiszpanii, owoce tylko z południa Europy. Stoły uginały się pod ciężarem specjałów. Nagle od strony stodoły dobiegł mnie huk. Okazało się, że budynek stanął w ogniu przez źle puszczone fajerwerki. Krzyknąłem i pobiegłem ratować to, co zostało.

Jakieś było moje zdziwienie, że wszyscy goście ruszyli mi na pomoc. Ba! Ruszyła także moja żona! Wspólnie ugasiliśmy wszystko, straty były niewielkie.

Dlaczego pomogła mi, choć nie powinna tknąć pogorzeliska nawet palcem? Bo widząc mnie w rozpaczy, zrozumiała, jak wiele dla niej znaczę. Bała się o mnie i odnalazła w sobie nie tylko współczucie, ale przede wszystkim całe pokłady miłości. Po tym wszystkim rozmawialiśmy długo. Dotarło do mnie, że tak naprawdę nigdy nie powiedziałem jej, jakiego życia oczekuję, a ona nie znała innego od tego, które mi oferowała. Wygląda na to, że przed nami wielkie zmiany!

<< Żona modna – omówienie

%d blogerów lubi to: